Podkreśla się ich rzekomą sprawiedliwość, a jednocześnie sugeruje, że na postępowaniach sądowych najwięcej zyskują kancelarie prawne, a nie sami kredytobiorcy. Warto jednak zadać pytanie: kto faktycznie odnosi największe korzyści z ugody?
Jeszcze kilka lat temu sektor bankowy nie przewidywał kompromisowych rozwiązań. Argumentowano wówczas, że umowy były zawierane dobrowolnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami, a konsumenci zostali poinformowani o ryzyku walutowym. Próby przewalutowania lub unieważniania kontraktów traktowano jako ingerencję w porządek prawny.
Sytuacja zmieniła się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2019 roku w sprawie państwa Dziubak. Wówczas linia orzecznicza zaczęła się kształtować korzystnie dla kredytobiorców, a kolejne wyroki sądów potwierdzały wadliwość wielu umów walutowych. Mimo to banki przez długi czas utrzymywały, że ich szanse w sądach są wysokie.
Kiedy jednak liczba przegranych spraw znacząco wzrosła, a kolejne orzeczenia TSUE jednoznacznie potwierdziły brak podstaw do żądania dodatkowych świadczeń, instytucje finansowe zaczęły proponować ugody na masową skalę. Pierwsze programy wprowadzono pod koniec 2021 roku, opierając się na modelu opracowanym przez KNF. Polegał on na przeliczeniu kredytu tak, jakby od początku był złotowy i oprocentowany według stawki WIBOR. W praktyce oznaczało to jednak, że kredytobiorca otrzymywał jedynie część korzyści możliwych do uzyskania w procesie sądowym – zwykle około jednej czwartej tego, co mógłby osiągnąć przy stwierdzeniu nieważności umowy.
Kluczowym momentem stał się wyrok TSUE z czerwca 2023 roku, który potwierdził, że banki nie mogą żądać od klientów żadnych dodatkowych opłat poza zwrotem kapitału. Od tego czasu procesy sądowe zaczęły stanowić realne zagrożenie dla sektora finansowego. Stąd intensywna promocja ugód – nie jako wyraz dobrej woli, lecz jako próba ograniczenia strat finansowych.
Aktualna narracja banków, zgodnie z którą ugoda ma być lepszym wyborem niż proces, to przede wszystkim element strategii obronnej. Kredytobiorcy powinni pamiętać, że zawarcie porozumienia oznacza rezygnację z części roszczeń, które mogłyby zostać zasądzone w sądzie.
Decyzja o wyborze rozwiązania wymaga indywidualnej analizy sytuacji. Kluczowe znaczenie ma treść umowy, aktualne orzecznictwo oraz potencjalne korzyści finansowe. W takich sprawach wsparcie specjalisty, np. podmiotu prowadzącego sprawy jako kredyt we frankach kancelaria, pozwala rzetelnie ocenić, czy ugoda jest korzystnym rozwiązaniem, czy też lepszym wyjściem pozostaje proces sądowy.